Blog szwendacza

Szybki wypad na Babią Górę

Niedziela, pobudka o 4:45! Z Częstochowy wyjeżdżamy o 5:30. Przed nami ok. 190 km jazdy na Przełęcz Krowiarki. Na miejscu jesteśmy przed 9. Szybkie przepakowanie, kanapka z herbatą i o równej 9 jesteśmy już na czerwonym szlaku. Przed nami 2,4 godz. marszu (według znaku) i ponad 700 m w górę (Przełęcz Krowiarki – 1012 m n. p.m., a Diablak 1723 m n. p.m.).

Pogoda petarda. Spodziewaliśmy się siarczystych mrozów (w nocy było kilkanaście stopni poniżej zera), a tu miłe zaskoczenie. Jest ciepło, a na podejściach robi się nawet bardzo ciepło. Śnieg na szlaku ubity, ale nie jest ślisko, więc raki nie są potrzebne. Wiatr zerowy, a przejrzystość idealna.

Idzie się rewelacyjnie, dlatego już po niecałych 2 godzinach wędrówki dochodzimy do celu, czyli na Diablak. Na szczycie stwierdzamy, że mamy mega dobry czas, więc zrobimy sobie dłuższą przerwę – powygrzewamy się w słońcu i pogapimy się na Taterki.

Po jakiejś godzinie rozpoczynamy zejście. Schodzimy czerwonym szlakiem na Przełęcz Brona (1408 m n. p.m.) i stamtąd kierujemy się do Schroniska Markowe Szczawiny (1188 m n. p.m.). Do schroniska nie zaglądamy tylko od razu odbijamy na niebieski szlak, który wiedzie z powrotem na Przełęcz Krowiarki. Przy samochodzie jesteśmy przed godz. 15, natomiast do Częstochowy przybywamy po 3 godzinach jazdy.

Poniżej kilka fotek z wypadu …   
































Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów